sukcesy pacjentów

   14 czerwca 2019

   Pięć lat temu lekarz zdiagnozował u mnie genetyczną chorobę zwyrodnieniową stawów. Ból stawów nie pozwalał mi na normalne funkcjonowanie,rano nie mogłam wstać z łóżka. Nie mogłam chodzić, tańczyć, a jazda samochodem była wielkim wyzwaniem. 

   Beata proponowała mi swoje usługi jako dietetyczki ,ale ja nie byłam jeszcze gotowa. Dopiero trzy lata temu zrobiłam badania na nietolerancje pokarmowe i zaczęłam krok po kroku wprowadzać zmiany w moim odżywianiu według wskazówek Beaty.

   Teraz mam bardzo dużo energii i mogę normalnie pracować,a o bólu stawów mogę prawie zapomnieć.

   Beatka jest osobą z dużą wiedzą i doświadczeniem, podchodzi do swoich pacjentów bardzo indywidualnie.

   Bardzo dziękuję Ci Beatko 🙂

U. R.

16 lipca 2019

Do Beaty Mońki zgłosiłam się pod koniec stycznia 2017 roku, po prawie rocznym leczeniu się w poradni dermatologicznej z powodu choroby skóry, które nie przynosiło zamierzonych efektów. Zdiagnozowano u mnie łojotokowe zapalenie skóry, później atopowe zapalenie skóry, na które zgodnie z zaleceniami lekarza stosowałam przez kilka miesięcy antybiotyki, a także  sterydy w maściach i tabletkach. Wysypki i podrażnienia skóry znikały, ale zaraz po odstawieniu medykamentów były nawroty. Po dziewięciu miesiącach zaczęłam szukać pomocy gdzie indziej ponieważ nie wyobrażałam sobie do końca życia być skazaną na stosowanie leków i maści. Chciałam skutecznie wyleczyć się. Wtedy zgłosiłam się do dietetyczki Beaty Mońki. Miałam nadzieję, że zaleci mi jakąś dietę pomocną na problemy skórne.  Na pierwsze spotkanie miałam przynieść aktualne wyniki badań i wszelką dokumentację medyczną, jaką posiadałam. Beata Mońka podczas pierwszej, trwającej godzinę, wizyty zrobiła szczegółowy wywiad dotyczący mojego zdrowia oraz przeanalizowała dokumentację medyczną. Usłyszałam, że prawdopodobnie moje problemy są wynikiem nietolerancji pokarmowej na niektóre  produkty i zaproponowała wykonanie testów. Wśród kilku zaproponowanych zdecydowałam się na najszersze badanie, bo dotyczące aż 222 produktów.  Po pobraniu krwi na testy czekałam na wyniki. Otrzymałam kilkustronicowy wynik z laboratorium ze szczegółowym komentarzem dietetyczki, w jakich pokarmach występują nietolerowane przez mnie produkty oraz w jaki sposób mogę je zastępować, by odżywiać się pełnowartościowo. Okazało się, że miałam nietolerancję pokarmową na białko jaj kurzego, kazeinę, mleko krowie i owcze, gliadynę, jęczmień, pszenicę, kukurydzę, śliwki,  czerwona fasolę, zielony groszek, ziemniaki, kraby, aloes, drożdże piwowarskie, orzeszki kola, orzechy brazylijskie i nerkowca oraz pistacje. Usłyszałam od dietetyczki, że na rok czasu powinnam wyeliminować  z  jadłospisu nietolerowane produkty, by później stopniowo je wprowadzać i obserwować reakcje organizmu. Dzięki wsparciu Beaty Mońki  zmieniłam sposób odżywiania zastępując nietolerowane produkty żywnością  dla mnie korzystną. Oprócz co miesięcznych konsultacji (każda trwająca godzinę zegarową), uczestniczyłam w organizowanych przez nią warsztatach kulinarnych, podczas których pogłębiałam wiedzę na temat zdrowego odżywiania i uczyłam się przygotowywać posiłki według zupełnie nowych dla mnie przepisów, będących autorskimi propozycjami dietetyczki . Wymagało to ode mnie zmiany moich dotychczasowych nawyków żywieniowych. Na szczęście Beata Mońka traktuje człowieka całościowo, holistycznie, więc oprócz żywienia, skupiła się również na takich obszarach mojego życia jak stres, sen i relaks oraz aktywność fizyczna. Już po kilku tygodniach nastąpiła zdecydowana, zauważalna przez wszystkie osoby z mojego najbliższego otoczenia,  poprawa wyglądu skóry. Po odstawieniu żywności nietolerowanej, ustąpiły wszelkie wysypki, swędzenie, zaczerwienienia, pojawiające się głównie na twarzy, szyi i w pachwinach.

W międzyczasie byłam pod opieką endokrynologa z powodu chorej  tarczycy i  od kilku lat przyjmowałam codziennie euthyrox. Ostatnie wyniki  badań (usg tarczycy oraz  laboratoryjne badanie  krwi) były dla mnie bardzo korzystne i nie  wskazywały na stan chorobowy. Lekarz endokrynolog zauważyła istotną zmianę w wynikach  i  przeprowadziła ze mną wywiad dotyczący mojego odżywiania i stosowanych diet. Zachęciła mnie do dalszego kontynuowania diety eliminacyjnej, która jak okazało się, bardzo mi służy, ponieważ usunęła stan zapalny w moim organizmie. Prawie od roku nie przyjmuję euthyroxu. Dzięki wnikliwości mojej dietetyczki, skupieniu się na przyczynie, a nie leczeniu tylko objawów, mój organizm wrócił do zdrowia i przy okazji choroby skóry, pozbyłam się stanu zapalnego w moim organizmie, a moja tarczyca funkcjonuje prawidłowo.

M. M.