Przesilenie zimowe

Jest zima.
Budzik dzwoni, a Ty czujesz się tak, jakby ktoś wyjął Ci baterie. Najchętniej spałabyś jeszcze godzinę, dwie… albo cały dzień. Pod kocem jest ciepło i bezpiecznie, a myśl o wyjściu z łóżka wymaga ogromnego wysiłku.

Motywacja? Znikoma.
Energia? Ledwo na minimum.

I w głowie pojawia się pytanie, które zwykle słyszę w gabinecie o tej porze roku:

Jeśli rozpoznajesz u siebie te objawy, wiedz, że nie jesteś sama. To, czego doświadczasz, to bardzo częste objawy przesilenia zimowego lub sezonowego obniżenia nastroju (SAD – Seasonal Affective Disorder).

Dotyczy ono zarówno kobiet, jak i mężczyzn — choć może objawiać się nieco inaczej i być inaczej przeżywane. Jedni czują apatię i smutek, inni rozdrażnienie, senność albo ogromną ochotę na słodkie i „komfortowe” jedzenie.

Moi klienci często mówią:
– „Nic mi się nie chce”
– „Jestem ciągle zmęczona”
– „Mam ochotę tylko spać i jeść coś słodkiego”

To nie jest lenistwo.
To nie jest słaba psychika.
To jest biologiczna reakcja organizmu na warunki, w jakich funkcjonuje przez kilka miesięcy w roku.

Przesilenie zimowe to nic innego jak zespół zmęczenia związany ze zmianą pory roku. Pojawia się zwykle po długim okresie niedoboru światła, mniejszej aktywności fizycznej, cięższej diety i zwiększonego obciążenia układu odpornościowego.

Charakteryzuje się przede wszystkim:

To mechanizmy, które szczególnie nasilają się pod koniec zimy, gdy organizm od miesięcy działa na rezerwie. Wtedy ciało wysyła bardzo czytelny komunikat:

Zimą i na przednówku organizm często funkcjonuje w trybie oszczędzania energii. Kilka miesięcy mniejszej ilości światła słonecznego, zimna, infekcji i ograniczonego ruchu robi swoje. Jesteśmy bardziej podatni na infekcje wirusowe i bakteryjne — układ odpornościowy pracuje intensywniej, zużywając dodatkowe zasoby.

Bardzo często dochodzi wtedy do:

Z punktu widzenia holistycznego to nie osobne problemy, lecz jeden proces osłabienia organizmu, w którym ucierpiały układ nerwowy, hormonalny i odpornościowy.

Zimą ilość światła znacząco się zmniejsza, co bezpośrednio wpływa na pracę mózgu. Mniej światła to większa produkcja melatoniny – hormonu snu. Mózg, reagując na ciemność, „przestawia” organizm w tryb odpoczynku.

Jednocześnie spada poziom serotoniny – neuroprzekaźnika odpowiedzialnego za nastrój, motywację i poczucie sensu. W efekcie pojawia się senność, spowolnienie, „zamglenie” umysłu i obniżona radość życia.

W naszej szerokości geograficznej zimą praktycznie nie produkujemy jej ze słońca. A witamina D wpływa nie tylko na kości, ale także na:

Jej niedobór bardzo często objawia się właśnie zmęczeniem i apatią.

Gdy spada serotonina, organizm szuka szybkiego „ratunku” — najczęściej w cukrze i prostych węglowodanach. Dają one chwilowe polepszenie nastroju, ale po nim następuje gwałtowny spadek energii.

I tu pojawia się błędne koło – szybki zastrzyk cukru poprawia nastrój na chwilę, ale zaraz potem energia spada jeszcze niżej, co sprawia, że znów sięgamy po słodycze, pogłębiając zmęczenie i obniżenie nastroju.

I właśnie w tym miejscu warto zadać sobie pytanie:

Skoro hormony, nastrój i energia są ze sobą tak ściśle powiązane…
to gdzie tak naprawdę powstaje energia, której zimą nam brakuje?

Energia nie bierze się z kawy.
Energia nie bierze się z silnej woli.

Energia bierze się z komórek.

W każdej komórce naszego ciała znajdują się mitochondria — mikroskopijne struktury nazywane „elektrowniami komórkowymi”. To właśnie w nich powstaje ATP, czyli energia potrzebna do:

Jeśli mitochondria działają słabo:

Zimą mitochondria są szczególnie obciążone, ponieważ organizm:

Dlatego zimą możesz czuć, że „nie masz siły” — nie dlatego, że Ci się nie chce, ale dlatego, że Twoje komórki naprawdę mają mniej energii do dyspozycji.

Właśnie dlatego warto wiedzieć, co mitochondria lubią, a czego nie, aby wspierać swoją energetykę w chłodne miesiące.

Zimą nie potrzebujesz więcej presji.
Potrzebujesz odbudowy energetycznych fundamentów.

Zamiast pytać: „Jak zmusić się do działania?”, warto zapytać: „Czego teraz naprawdę potrzebuje moje ciało?”

Zima nie jest czasem na ciągłe przekraczanie granic. To czas:

I dopiero z tej perspektywy sensownie brzmi pytanie:

Co zrobić, żeby sobie pomóc?

Zacznij od prostego rachunku – ile czasu, uwagi i troski jesteś w stanie poświęcić swojemu zdrowiu, zanim pojawi się choroba? Pomyśl o sobie już dziś i pozwól ciału oraz umysłowi odpocząć, odbudować się i nabrać energii. Nawet drobne codzienne działania mają znaczenie i mogą znacząco poprawić samopoczucie zimą. Warto zacząć od kilku podstawowych filarów:

Zima nie jest Twoim wrogiem. To czas na zwolnienie tempa, regenerację i odbudowę zasobów. Nie musisz być tak samo produktywna jak latem. Nie musisz „cisnąć”.

Następny wpis: Poprzedni wpis: