Zmiany nie przychodzą łatwo, ale są warte wysiłku

O to, czym jest dieta, ile jest psychologii w zmianie stylu życia i odwrotnie Maria Jesiołowska pytała Beatę Mońkę, dietetyczkę i Aleksandrę Kozieł, psycholożkę.  (echo powiatu, rozmowa tygodnia, 18-24.07.2017)

Czym jest dieta?

Beata Mońka: Dieta kojarzona jest z reżimem, z odchudzaniem, czymś nieprzyjemnym. To jest naleciałość czasów, gdy zaczęto mówić o zmianie odżywiania. Tak naprawdę dieta jest to sposób odżywiania, to w jaki sposób na co dzień się odżywiamy niezależnie od tego, gdzie mieszkamy.

Panie postanowiły współpracować ze sobą w kwestiach prawidłowego odżywiania i funkcjonowania – dietetyczka i psycholożka. Jak wygląda taka współpraca? Ile jest psychologii w odżywianiu i vice versa?

B.M.: Jeżeli przychodzą do mnie pacjenci to już po pierwszym wywiadzie widać, że na to, jaki mają sposób odżywiania, wpłynęło całe życie. Często pacjenci jedzą w emocjach, często dokonują pewnych wyborów żywnościowych, bo babcia dawała w nagrodę ciasteczko. Jeżeli mamy zły humor, coś złego się dzieje, też w ten sposób zaczynamy się nagradzać. Dostrzegam to przy każdym pacjencie. Jeżeli jest coś nie tak albo jest pewna cecha wzmocniona, która pozwala iść szybciej do przodu, to właśnie to psychologia.

Aleksandra Kozieł: Ja z kolei patrzę na to z drugiej strony. Bardzo często przychodzą pacjenci z różnymi problemami. Przy anoreksji czy bulimii oczywiste wydaje się, że odpowiednia dieta jest potrzebna.  Ale gdy problemy dotyczą depresji, innych zaburzeń nerwicowych czy zaburzeń nastroju, spania zauważyłam, że bardzo często pracuje się tylko z duchem, z emocjami, a pomija się dziedzinę związaną ze stylem życia. Nie tylko z jedzeniem, ale też ze sportem, spaniem, z nawykami, z przeróżnymi rzeczami. Nie da się zmienić jednego bez zmiany drugiego. Nie o to też chodzi, żeby dociekać, co było pierwsze, ale żeby jakoś móc to połączyć. Móc pracować i z jednym, i z drugim. Móc pokazywać pacjentowi, że jedno i drugie są ze sobą powiązane i że musi zacząć pacjent patrzeć na siebie całościowo. Ta zmiana nie będzie miała końca – to jest długa praca przynosząca określone efekty i obejmująca całe ciało i całego ducha.

Odżywianie wydaje się jednym z najbardziej prozaicznych elementów naszego życia. Na ile jest ono ważne dla ciała i dla ducha? Wspomniała Pani, że albo zajmujemy się jednym albo drugim.

A.K.: Jest tendencja, żeby człowieka dzielić. Wszystko traktować oddzielnie, a należy traktować człowieka jako jeden organizm, w którym jedno wpływa na drugie.

To co prawidłowe odżywianie może zmienić w naszym życiu?

A.K.: Nie samo odżywianie, ale prawidłowy styl życia.

A co Pani rozumie przez prawidłowy styl życia?

A.K.:  To jest i odżywianie, i spanie, wypoczynek, radzenie sobie ze stresem, sport, to gdzie mieszkamy, jak oddychamy, jak żyjemy. Te wszystkie rzeczy mogą wpłynąć na to, jak człowiek czuje się psychicznie.

Nazywa się teraz zdrowy styl życia modą. Czy to jest moda?

B.M.: Nie, nie jest to przejściowe i nie jest to łatwe. Ale jest dużo korzyści. Możemy uzyskać taką sylwetkę, o jakiej marzymy. A dla mnie pierwszorzędną rzeczą jest to, że mamy lepsze samopoczucie i większą odporność, a co się z tym wiąże odstawienie pewnych leków. To jest zwiększenie skuteczności niektórych leków, których nie można odstawić. Poprawa cery, cera się oczyszcza, pozbywa się kolorytu, krostek. Poprawia się metabolizm, znikają problemy z jelitami.

Na ile ważna jest indywidualizacja diety? Jakie informacje są ważne przy układaniu diety?

B.M.: Wszystko jest ważne, każdy aspekt. Nie może osoba, która jest grubej kości ważyć tyle samo, co osoba drobnej kości. Nie może zastosować diety surówkowej, która jest bardzo wychłodzona. Nie można od razu zastosować jakiejś diety, gdy ktoś jest w depresji albo ma anoreksję, wtedy jest inne podejście. Pierwsze co się robi to się przeprowadza wywiad i stawia diagnozę.

A czy przeciętny człowiek, który nie cierpi na te choroby psychiczne, które wcześniej wspomniałyśmy, może do Pań przyjść po pomoc, gdy chce coś zmienić w swoim życiu? Bo na przykład uważa, że ten styl, to odżywanie nie są takie, jakie być powinny?

B.M.: Oczywiście, że tak. Zawsze możemy coś zmienić, coś poprawić. Mnie już na studiach intrygowało podejście do kwestii odżywiania i to jak wpływa na nas, jak jesteśmy odporni, jak się czujemy, jak funkcjonujemy na co dzień. Z mężem całe życie praktykujemy zdrowy styl życia i widzimy, jak to wpływa na nasze codzienne funkcjonowanie. Tylko że ta zmiana musi odbyć się we wszystkich sferach. Niektórzy moi pacjenci uważają, że wystarczy zacząć się więcej ruszać i to wystarczy, żeby zgubić zbędne kilogramy. Aktywność fizyczna jest bardzo ważna, nakręca metabolizm, podwyższa poziom serotoniny i dzięki temu mamy lepszy nastrój, wpływa na nasze wybory, bo jeśli poziom serotoniny jest wyższy, to lepiej wybieramy. Ale na poziom hormonów nie wpływa tylko aktywność fizyczna, ale przede wszystkim odżywianie.

A zauważają Panie, żeby mentalność ludzi w kwestiach zdrowego stylu życia, ale i nagradzania za wszystko słodyczami się zmieniła na przestrzeni lat?

B.M.: Są zmiany, aczkolwiek bardzo wolne i bardzo oporne. Dużo młodych ludzi zaczyna myśleć o zdrowym stylu życia i to jest bardzo pozytywne. Niestety pokutuje to w pokoleniach naszych rodziców i naszych dziadków, dlatego że gdzieś tam te nawyki się utrwaliły i w pewnym wieku nie chce nam się tego zmieniać.

Ale z drugiej strony wszędzie oferowane są usługi dietetyków, praktycznie każda siłowania z kimś takim współpracuje. Jednak to się zmienia.

B.M.: Tak, tylko że samo pojęcie dieta zostało zafiksowane. Dieta jest rozumiana jako coś przejściowego – jestem chora, przejdę na dietę, poprawię sobie wyniki i z powrotem do starych nawyków.

A.K.:  I stała się też synonimem tabletki.

Czyli pójściem na łatwiznę. Jeżeli ktoś chce zmienić swój styl życia, jaką powinien mieć psychikę. Z tego co Panie mówią wynika, że jest to ciężka praca. Każdy może coś w swoim życiu zmienić, z dnia na dzień, czy trzeba się do tego stopniowo przygotowywać?

A.K.: To jest ciężka praca. Nie trzeba się bać tego słowa i nie można ludziom obiecywać, że za tydzień czy dwa będą zmiany i będą one na stałe. Jest to ciężka praca i trzeba się pogodzić z tym, że będą upadki, że coś nam się nie uda, że nam się podwinie noga, że nam się odechce – i na to trzeba sobie pozwolić. To, co nas wpędza w błędne koło to przechodzenie od jednej diety do drugiej. Zaczynamy jakiś sposób odżywania, przestaje nam się udawać, złościmy się, poddajemy, wracamy do starych nawyków, często trochę bardziej nagradzając siebie różnymi czekoladkami albo alkoholem. Potem próbujemy kolejną dietę i dzieje się to samo. Trzeba więc sobie powiedzieć, że jest to ciężka praca, że będą wpadki, że będzie różnie, ale do celu dążymy. Trzeba mieć oczywiście motywację do zmiany i to co jest największą nagrodą zamiast tej czekoladki czy alkoholu to efekty, które widać. Obserwowanie swojego ciała, dostrzeżenie tych zmian, nawet najmniejszych i zapisanie ich gdzieś. Może zaczęłam lepiej spać, może mój nastrój się ustabilizował, cera się poprawiła. Coś dobrego się dla siebie zrobiło – wracać do tego myślami po wpadkach.

 

Co chcą Panie osiągnąć przy współpracy dietetyczki z psycholożką?

B.M.: Chcemy, żeby motywacja była wzmacniana.

Wszystko się zaczyna od motywacji i chęci.

B.M. Pierwsze to chęć, drugie to to, że chcę wiedzieć jak, a potem jest motywacja.

A.K.:  Bardzo często się zdarza, że w wielu siłowniach jest dietetyk, psychodietetyk albo psycholog. Mówi się o motywacji i traktuje się to bardzo behawioralnie. Są konkretne rady i wskazówki co robić, żeby się zmotywować. Ja pracuję zupełnie inaczej, głębiej z pacjentami. Jeżeli nie radzi sobie z jakąś dietą a bardzo chce schudnąć, jeżeli za tym jedzeniem stoi jakaś większą historia emocjonalna, jeżeli jest jakieś szersze spectrum, to staram się zrozumieć o co chodzi, jakoś wniknąć w to. Nie dawać konkretnych wskazówek, tylko staram mu się pomóc zrozumieć ten problem tak, żeby sam był w stanie się zmotywować, żeby sam był w stanie zmienić różne rzeczy w swoim życiu. Wskazówki bardzo często, zwłaszcza w przypadku większych problemów psychicznych, działają na chwilę. Potem czeka nas porażka. A nie o to w tym chodzi.

Dziękuję za rozmowę

Maria Jesiołowska

Następny wpis: Poprzedni wpis: